Warzywna batalia

Śniadanie – nie tylko od święta
24 stycznia 2017
Bajkowe ferie bez śniegu
24 stycznia 2017

Warzywna batalia

Dietetycy i specjaliści od żywienia zgodnie twierdzą, że w diecie polskich dzieci pojawia się zdecydowanie zbyt mała ilość warzyw. Tymczasem odgrywają one bardzo istotną rolę w prawidłowym rozwoju młodego organizmu – dostarczają całe spektrum witamin, minerałów i błonnika pokarmowego, chronią przed rozwojem chorób cywilizacyjnych (m.in. nadwagi i otyłości, cukrzycy, miażdżycy) i zapewniają prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Zatem optymalnie byłoby wprowadzić do codziennej diety dziecka 5 porcji warzyw i owoców.

Rzadkie występowanie warzyw na talerzach dzieci, to najczęściej popełniany przez rodziców błąd. Bardzo często jednak, mimo najszczerszych chęci i starań rodziców, przemycenie warzyw do jadłospisu dziecka okazuje się nie lada wyzwaniem. Prawda jest taka, że cokolwiek, co różni się smakiem, kolorem czy konsystencją od ulubionego dania pociechy będzie wyplute, oprotestowane i koniec końców – zwyczajnie niezjedzone. Jest kilka sposobów, żeby z takiej warzywnej batalii wyjść obronną ręką. Jednak, jak wiadomo, wszystko jest sprawą indywidualną i, o ile u jednych dzieci przejdzie bez większych problemów, u innych trzeba będzie się mocno napracować, aby upragniony efekt osiągnąć.

Po pierwsze, najważniejsze jest, żeby rodzice te warzywa także jedli. Nie można bowiem oczekiwać od dziecka, żeby odżywiało się zdrowo, jeśli sami tego nie robimy. Miejmy na uwadze, że przykład idzie od góry. Jeśli więc sałatki i surówki pojawiają się w jadłospisie na porządku dziennym, a rodzice, (będący największymi autorytetami w życiu małego dziecka) je jedzą, ono także zacznie. Nawet, jeśli nie od razu, to w pewnym momencie to nastąpi.

Przygotowując posiłki dla dziecka, warto skupić się na warzywach, które lubi ono najbardziej i serwować je w rozmaitych kombinacjach. Większość maluchów lubi marchewkę – jednym razem można podać ją startą z jabłkiem, innym razem jabłko zastąpić np. selerem, itd. Jednocześnie, pamiętać należy o ograniczaniu słodyczy w diecie dziecka – jeśli jest przyzwyczajone do słodkiego smaku i jest to jedyne, z czym kojarzy mu się słowo „smaczne”, nie będzie chciało próbować warzyw.

Jeżeli jednak dziecko za żadne skarby świata nie chce jeść surówek, warto spróbować przemycić warzywa pod inną postacią. W zupce jarzynowej, uduszone z mięskiem czy podane z makaronem. Pod żadnym pozorem jednak nie należy dziecka oszukiwać i wmawiać mu, że np. duszona papryka to też mięso. Po zjedzeniu przez dziecko całego posiłku można mu śmiało opowiedzieć, co wchodziło w jego skład.

Dobrym pomysłem jest także włączenie dziecka do przygotowywania potrawy, zaangażowanie go choćby do mieszania surówki bądź rwania sałaty na kawałki. Niech samo wybierze składniki
i aktywnie uczestniczy w jej przyrządzaniu, niech pójdzie z rodzicami do sklepu i samo wybierze, jakie warzywa chce kupić. Sam fakt własnoręcznego przygotowania posiłku jest dobrym powodem, żeby spróbować efektu własnej pracy. Jeśli zaś, pomimo czynnego udziału w przygotowaniu, dziecko nadal nie chce spróbować przyrządzonego dania, niech zrobią to rodzice i nie omieszkają wyrazić zachwytu  – niewykluczone, że wówczas pociecha zmieni zdanie ;-).

Bardzo istotne jest, żeby podawać warzywa do każdego posiłku, nawet, jeśli dziecko ich nie je. Niech warzywa stanowią integralną część diety. I nie denerwujmy się, jeśli dziecko ich nie zje. Za każdym razem zachęcajmy je do spróbowania ich. Pewnego dnia na pewno zakończy się to sukcesem.

Konsultacja: Justyna Jasik
Dietetyk www.wygodnadieta.pl