Parę słów o kosmetykach naturalnych

Pierwsze Centrum Neandertalczyka
10 stycznia 2017
Bezpiecznie na wakacjach
10 stycznia 2017

Parę słów o kosmetykach naturalnych

Kolorowy zawrót głowy. Lecz czy zdrowy? 

Wszyscy, którzy starają się żyć zdrowo i aktywnie na pewno zetknęli się już z produktami spożywczymi i kosmetykami naturalnymi. W ekosklepach półki uginają się od różnych preparatów sygnowanych bio, eko czy organic. Lecz czy tak na prawdę te produkty zawierają tylko substancje naturalne i są pozbawione konserwantów i sztucznych dodatków? Warto pamiętać, że substancje odżywcze trafiają do naszego organizmu również przez skórę, co może stanowić doskonałą metodę suplementacji – niestety często zapominaną i pomijaną.

Przez skórę do….serca 

Wchłanianie substancji odżywczych przez skórę jest procesem złożonym a na przebieg i szybkość tego procesu wpływają właściwości i budowa skóry. Poza kondycją skóry znaczenie ma jej wiek, wielkość warstwy zrogowaciałej oraz uwodnienie naskórka. Substancje odżywcze w pierwszej kolejności pokonują warstwę naskórka, aby następnie dotrzeć do głębszych i bardziej unaczynionych warstw skóry. W efekcie tego pożądane związki dostają się do krążenia ogólnego i wykazują działanie ogólnoustrojowe. I tylko od nas zależy, czym będziemy „karmić” nasz organizm.

Mądry Polak przed szkodą

Bardzo ważne jest, aby wybierać kosmetyki mądrze i nie zatruwać nimi naszego ciała, które i tak w dzisiejszych czasach, jak chyba nigdy wcześniej, jest narażone na różne zewnętrzne, szkodliwe czynniki. Głównym celem stosowania kosmetyków jest mycie, odżywianie i poprawianie wyglądu, kojenie podrażnień. Niestety wiele popularnych preparatów tylko maskuje podrażnienia naszej cery. Dzięki syntetycznym składnikom nasza skóra i włosy mogą wyglądać na bardzo zadbane lecz w istocie tak nie jest. Poza tym sztuczne substancje są źródłem alergii i niepotrzebnie obciążają organizm trudno przyswajalnymi cząsteczkami. Wiele złego w kosmetykach robią substancję konserwujące. Koncerny chemiczne produkujące ogromne ilości wyrobów nie mogą pozwolić sobie na względnie krótki termin przydatności (przydatność mojego mydła wynosi rok, więc wcale nie tak krótko, prawda?) co powoduje zwiększanie w recepturach ilości składników poprawiających wygląd i trwałość produktu – bo jak wiadomo „kupujemy oczami”.

Niestety – także pośród kosmetyków naturalnych znajdziemy wiele takich, które tylko naturalne udają (witaj marketingu i wysokobudżetowa reklamo! ) lub są wytworzone w nieprawidłowy sposób. Mówiąc o tych ostatnich mam na myśli te „ukręcone” przez różnej maści domorosłych „szamanów” posiadających znikomą wiedzę, przy użyciu surowców niskiej wartości, bo do tych lepszych nie mają oni po prostu dostępu lub są dla nich zbyt drogie. Przestrzegam was przed tym szczególnie bo możecie wyrządzić sobie i swoim najbliższym wiele krzywdy. Kosmetyki to chemia (naturalna lub nie) a chemia potrafi leczyć, ale też i szkodzić.

Nauka w służbie natury!

Z wykształcenia jestem biotechnologiem, ukończyłam także studia podyplomowe z zakresu ziołolecznictwa a aktualnie doktoryzuję się w dziedzinie botaniki farmaceutycznej. Z każdym kolejnym stopniem „naukowego wtajemniczenia” pojawia się u mnie coraz więcej wątpliwości i wrażenie ciągle niedostatecznej wiedzy dlatego też cały czas zgłębiam kolejne tajniki i wykonuje własne eksperymenty. Właśnie dzięki nim zrodziła się u mnie koncepcja wytwarzania własnych, naturalnych i zdrowych kosmetyków. Zaczęłam od mydła sodowego czyli mydła w kostce. Po wielu próbach, dziesiątkach godzin spędzonych nad recepturami i niekończącym się rozmyślaniom – mogę stwierdzić, że udało się! Ostatnio dostałam też zastrzyk mega pozytywnej motywacji – mama pewnego szkraba, cierpiącego na łuszczycę zapytała mnie czy nie mam może mojego delikatnego, bezzapachowego, szaroburego mydła z kozim mlekiem, bo koi ono podrażnienia małego jak żaden produkt z apteki. Oczywiście, że mam. Dla takich chwil to robię!

Zapraszam do śledzenia strony mojej Manufaktury na FB – https://www.facebook.com/manufakturamydla

Radziła: Ola Krakowiak – pomysłodawczyni, właścicielka i Moc Sprawcza Manufaktury Mydła; prywatnie – zakochana młoda mama małego Leosia i pani Zdzinia, najzabawniejszego psa świata.